search

Limeryki dalekowzroczne - Jacek Urbański

28,98 zł
Brutto
Limeryki Jacka Urbańskiego, ze względu na ich elegancki wydźwięk i finezyjne treści należałoby sklasyfikować zgodnie z taksonomią konesera tej miniaturki, Dona Marquisa, a mianowicie takie, które można bez obawy recytować w towarzystwie dam, te - przy których czytaniu damy są nieobecne, ale mogą być wśród słuchaczy duchowni oraz LIMERYKI! Na ogół sprośne, pornograficzne, bluźniercze i w ogóle plugawe.
LIMERYKI JACKA URBAŃSKIEGO TO ZDECYDOWANIE DWIE PIERWSZE KATEGORIE!
Ilość

  Polityka bezpieczeństwa

jest zgodna: z Rozporządzeniami Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r., nr 524/2013 z dnia 21 maja 2013 r., z Ustawą z dnia 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta i Kodeksem cywilnym.

  Zasady dostawy UWAGA: Z POWODU URLOPU WSZYSTKIE ZAMÓWIENIA BĘDĄ REALIZOWANE PO 7 LIPCA 2024 R.

Koszt wysyłki od 12,90. Przy zakupie za co najmniej 130 zł wysyłka gratis. Możliwy odbiór osobisty

  Zasady zwrotu

Jeśli zamówione egzemplarze są uszkodzone lub wadliwe, Klient ma prawo do zwrotu towaru na nasz koszt. Towar bez wad Klient ma prawo zwrócić na swój koszt w terminie do 28 dni od dnia zakupu, pod warunkiem, że o swoim zamiarze poinformuje w ciągu 14 dni.

Limeryk
Małe toto, na ogół sprośne, pornograficzne, bluźniercze i w ogóle plugawe. Ale największe literackie nazwiska jakoś popełniały to plugastwo. Czy wystarczy, że zacytuję tu takie tuzy jak Julian Tuwim, Maciej Słomczyński, Janusz Minkiewicz etc.?
Małe - to prawda, ale twitter przy wszechobecnej inflacji słów oryginalnie miał składać się ze 140 znaków pisarskich, teraz, gdy przeżywamy deficyt koncentracji uwagi, gdzieś długości jednej minuty maksimum. Więc nie martwy się. Lapidarność limeryku pozwoli mu przetrwać...
Wywodzi się limeryk z gier salonowych XVIII-wiecznej Wielkiej Brytanii, a ściśle hrabstwa i miasta Limerick w Irlandii. Zważywszy na fakt, że największe literackie debeściaki, ogólnie biorąc Angole, tacy jak Sir Richard Steele, Jonathan Swift, Laurence Sterne, Edmund Burke, W.B. Yeats, George B. Shaw, Samuel Beckett, James Joyce, etc. to Ajrisze (ciekawe, czy poza Chaucerem i Szekspirem jakiekolwiek angielskie literackie sławy przebiłyby swoim kalibrem powyższy poczet Irlandczyków) to najlepszy dowód, aby nie bagatelizować literatów z Zielonej Wyspy.
I to właśnie Irlandczyk Edward Lear nadał w połowie XIX wieku najwięcej blasku tej literackiej miniaturce. Czy był on tak wielki jak wyżej wymienieni?
Istnieje przekonanie wśród socjologów, forsujących socjalny darwinizm jako trend naszych czasów, że ci najwybitniejsi w historii potrafili swoim geniuszem odrzucić konwencjonalną mądrość swoich czasów i zrewolucjonizować nasze myślenie, radykalnie zmieniając sposób w jaki pojmujemy świat. A ci najwybitniejsi pochodzili z rodzin bardzo wielodzietnych: Jan Sebastian Bach, dwudzieste czwarte dziecko w rodzinie, Benjamin Franklin, trzynaste itd. itd. Wystarczy dodać, że Edward Lear urodził się jako dwudzieste dziecko spośród dwudziestu jeden w rodzinie... Jego najpopularniejsze limeryki mają po cztery linijki, rymując się według wzoru aaba, przy czym każdy ilustrowany jest rysunkiem odnoszącym się do treści. Ale standardowy limeryk posiada pięć linijek, rymujących się aabba. I takie są limeryki Jacka Urbańskiego.
Wikipedia powie wam wszystko o cechach dystynktywnych limeryku: jego prozodii, metrum, liczbie sylab i tak dalej. Ja natomiast chciałbym właściwie sklasyfikować zawartość zbiorku przed oczami.
Wbrew niezbyt pochlebnej opinii wyrażonej w pierwszym zdaniu, limeryki Jacka Urbańskiego, ze względu na ich elegancki wydźwięk i finezyjne treści należałoby sklasyfikować zgodnie z taksonomią konesera tej miniaturki, Dona Marquisa, a mianowicie takie, które można bez obawy recytować w towarzystwie dam, te - przy których czytaniu damy są nieobecne, ale mogą być wśród słuchaczy duchowni oraz LIMERYKI! - te, które charakteryzuje niepochlebne pierwsze zdanie niniejszej przedmowy.
LIMERYKI JACKA URBAŃSKIEGO TO ZDECYDOWANIE DWIE PIERWSZE KATEGORIE!
Niestety jest pewna niekorzystna cecha mowy wiązanej, gdy usiłuje się ją eksportować z nadzieją zysku. Notatnik tłumacza Karla Dedeciusa oraz Ocalone w tłumaczeniu Stasia Barańczaka dość wyczerpujące to wyjaśniają. Ja natomiast objaśnię zjawisko, o którym piszą obaj. Brzmi to strasznie naukowo: TRANSGRESJA STYLISTYCZNA! Czyli jakiekolwiek odstępstwo od standardowego języka, to co nie jest uniwersalne, celowe zmiany brzmienia słów, aby pasowały do humorystycznego wydźwięku rymu czy rytmu, transakcentacja, lokalne nazwy czy unikatowe artefakty, przypisane danemu miejscu, językowe kalambury, gry słów etc. są po prostu nieprzetłumaczalne. A to w nich na ogół kryje się humorystyczny smaczek.
Wyobraźcie sobie rozpacz pana Wajdy przy próbach sprzedaży Pana Tadeusza za granicą i jak się czuje tłumacz, któremu oferuje się oddanie w języku obcym banalnych zdań, choćby Mistrza Jana Sztaudyngera: Tyci nie zachwyci czy Wziął prysznic i tyż nic... Patrzy na drzwi lub otwory okienne, aby czmychnąć... Biedny limeryk - nie do translacji, co bynajmniej nie umniejsza jego wartości w oryginale.
JERZY STANISŁAW SIEMASZ
Jerzy Stanisław Siemasz (ur. 1939 r.) - literat, autor piosenek, krytyk jazzowy, tłumacz (m.in. autor angielskiej wersji musicalu Sztukmistrz z Lublina według prozy Issaka B. Singera), adaptator filmów na sceny teatralne, m.in. Seksu nocy letniej Woody Allena. Należy do niewielkiej grupy polskich tłumaczy, dokonujących przekładów z języka polskiego na język angielski.

Wydawnictwo ASKON
Rok wydania 2018
ISBN: 978-83-7452-100-0
Liczba stron: 176
Wymiary: 214 x 303 mm
Oprawa twarda
6 egz.
chat Komentarze (0)
Na razie nie dodano żadnej recenzji.